Wizyta u dentysty, nowe ubranie i okulary – wszystko opłacone przez Urząd Pracy. Niemożliwe? W Siemianowicach Śląskich bezrobotne matki mogą zadbać o swoją aparycje. Wielkie zainteresowanie i jeszcze większe kontrowersje. Skąd ten pomysł?

Wszystko odbywa się w ramach projektu „Pracująca mama”, który potrwa do końca tego roku. Do udziału w nim może zgłosić się kobieta między 25. a 30 rokiem życia. Warunkiem jest wychowywanie przynajmniej jednego dziecka i długotrwałe bezrobocie. Obserwując nasze społeczeństwo można szczerze powiedzieć, że o te dwie rzeczy nietrudno.

Powiatowy Urząd Pracy w Siemianowicach zapłaci za ten projekt prawie 350 tysięcy złotych – to pewne. Niepewne są jednak efekty tej pomocy. Oczywiście kobiety zostaną przeszkolone w dziedzinach zawodowych. Będzie to, np. kucharz, opiekunka osób niepełnosprawnych, czy sprzątaczka. Otrzymają też od Urzędu 2290 zł, które mogą spożytkować na wizytę u dentysty, kosmetyczki, albo w sklepie z ubraniami. Po co? PUP tłumaczy to zwiększeniem kwalifikacji bezrobotnych kobiet i podniesieniem ich wartości. Ma to też poprawić prezencję podczas rozmów z potencjalnymi pracodawcami. Wychodzi na to, że powiedzenie „nie szata zdobi człowieka” jest już dziś nieaktualne.

Każda kobieta spełniające wymogi zgłasza wniosek. Ten jest rozpatrywany przez urząd. Jeśli rozpatrzy go pozytywnie zainteresowana dostaje zaliczkę, z której musi się rozliczyć w ciągu tygodnia. Warto dodać, że siemianowicki PUP pieniądze na projekt dostał z ministerialnych rezerw. Podobnie jak na projekt „Starszy, ale nie gorszy” dla osób po 50 roku życia, w tym także dla więźniów.

Co myślisz o takich projektach?