Brud, kurz, odpadający tynk – to stan klatki schodowej kamienicy przy ulicy Zwycięstwa w Siemianowicach Śląskich. Mimo uwag mieszkańców to nie jest wina spółdzielni mieszkaniowej. Były prośby i rozmowa z zarządem kamienicy. Czy jest szansa zmienić ten obraz, co jest główną przyczyną, jaki będzie ciąg dalszy?

Każdy z nas chciałby mieszkać w ładnie pomalowanej, schludnej klatce. Oczywiście jest taka możliwość jeśli lokatorzy dbają i pilnują porządku choćby na swoim piętrze. Zdawałoby się, że sprawa wygląda prosto: po kilkunastu latach od remontu odpada tynk ze ściany, więc dzwonimy do administracji i prosimy o przybycie odpowiedniej ekipy od malowania klatek. Nic bardziej mylnego, póki co trzeba sprawę załatwić na własną rękę. Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Zwycięstwa 1 w Siemianowicach Śląskich walczą o opinie swojej klatki schodowej, która do miana schludnej potrzebuje rewolucyjnej zmiany.

Może warto zapytać prezesa spółdzielni czy jest szansa na lepszy wygląd tej klatki – pytam mieszkankę kamienicy przy ul. Zwycięstwa 1: „Prezes mówił nam, że nie ma pieniędzy, a my przecież nie chcemy wiele. My tutaj wszystko robimy na własną rękę, jedynie jak jakieś dzieciaki okna wybiją to ktoś przyjedzie i wymieni, a tak to sami malujemy” – odpowiada mieszkanka wskazując ręką na sypiący się tynk. Stan klatki faktycznie nie jest idealny, nie jest nawet dobry, a ostatni raz wnętrze było malowane 45 lat temu. Osobiście wybraliśmy się na spotkanie z Kazimierzem Krawczykiem – zastępcą  dyrektora zarządu ds. technicznych i dowiedzieliśmy się, że wina nie leży do końca po stronie spółdzielni:

Piotr Polok: Mieszkańcy pytają jak najłatwiej zdobyć pieniądze na remont swojej klatki schodowej.
Kazimierz Krawczyk: Po prostu niech płacą czynsze. Na budynku jest ponad 24 tysiące zaległości czynszowych.

P.P: A więc prawnie nie mają szans na uzyskanie jakichkolwiek środków chociażby z funduszu remontowego?
K.K: Gdyby płacili czynsze, wtedy budynek byłby na plusie i nie ma tematu. Jednak ten budynek jest na minusie i automatycznie roboty malarskie schodzą na dalszy plan. Nie patrzymy na zaległości jeśli chodzi o roboty zduńskie (np. naprawa pieca – przyp. red.) czy zaciekanie z dachu. Natomiast roboty malarskie jest to ostatnia w hierarchii potrzeb czynność jaką wykonujemy.

P.P: W takim razie pozostaje spłata zadłużenia i dopiero wtedy można dyskutować o jakimś remoncie?
K.K: Nie wierzę żeby oni to spłacili. Ja nie rozeznawałem dokładnie tej sprawy, ale jakbyśmy tak popatrzeli to co poniektórzy mają wyroki eksmisyjne. A są po prostu nie eksmitowani z tego tytułu, że jest taka możliwość by gmina zamieniła te mieszkania na socjalne.

P.P: Nie ma możliwości remontu z przyznawanych socjalnie pieniędzy?
K.K: Nie, nie ma takiego czegoś w prawie.

P.P:  A jeśli stan klatki zagraża niebezpieczeństwu? Na przykład stan schodów.
K.K:  Jeśli administracja stwierdzi, że jest taka potrzeba, wtedy składa tak zwany protokół konieczności do Urzędu Miasta i jeżeli Urząd Miasta zatwierdza protokół, to wtedy stopnie są wymieniane, tutaj nie ma żadnego problemu.

P.P: Można powiedzieć, że kłopot związany z remontem klatki schodowej stworzyli mieszkańcy.
K.K: Wie Pan, zadłużenie na kwotę 24 tysięcy jest tylko i wyłącznie z tytułu niepłacenia czynszu. Gdyby te pieniądze były na koncie gminy to automatycznie gmina daje więcej pieniędzy na remonty. To działa w dwie strony. Poza tym nie możemy skupiać się na jednej klatce. Byłoby to nie fer w stosunku do innych mieszkańców, którzy regularnie płacą czynsze a ich klatki schodowe nie są w najlepszym stanie.

P.P: Ale mimo zadłużeń mieszkańcy nie będą mieli żadnych nieprzyjemności związanych z eksmisją?
K.K: Ja muszę działać zgodnie z umową, która mam zawartą z Urzędem Miasta. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, że zadłużenie lokatora przekracza trzy czynsze to pierwszy raz wysyła się wezwanie do zapłaty, a po jakimś czasie kolejne wezwanie do zapłaty. Jeśli nie ma odzewu to wysyła się wypowiedzenie umowy najmu i sprawę oddaje się do sądu z tytułu eksmisji. Tak to wygląda.

Sprawa klatki schodowej przy ulicy Zwycięstwa jest dość skomplikowana i chyba jeszcze długo pozostanie bez rozwiązania. Jak zwykle w grę wchodzą pieniądze i to nie małe. Teraz pomalowanie klatki to problem. I to nie w czynności tkwi problem, a w tym kto ma tego dokonać.