Mimo braku śniegu, a co za tym idzie, braku świątecznej atmosfery ludzie czekają na pierwszą gwiazdkę. Żeby wprowadzić klimat rodzinnych spotkań, choinki i kolęd sprawdzamy, jak święta obchodzi się na Mazurach. Co jest najważniejsze przy stole i o czym warto pamiętać – opowiada Piotr Stępień, mieszkaniec Warszawy noszący w sercu Mazury.

O tradycjach świątecznych czytam głównie w książkach i wiem o nich od mojej podlaskiej rodziny. Od początku swojego życia spędzam je na Mazurach. Mimo, że dziś już tu nie mieszkam, chyba nie wyobrażam sobie świąt gdzieś indziej. Nawet gorący piasek Egiptu, czy innych egzotycznych miejsc nie jest w stanie odciągnąć mnie od magii mazurskich świąt.

Święta na Mazurach są po prostu wyjątkowe. Dlaczego? Są normalne. Takie jak w Warszawie, Krakowie czy Łodzi. Przygotowania zaczynają się wcześniej niż wigilia. Dużo wcześniej. Ja jestem głównym przeszkadzającym. Służę pomocą w drodze do sklepu po brakujące produkty. Od gotowania trzymam się z daleka. Sama wigilia jest tradycyjna, ale nie popadamy w pęd za dwunastoma potrawami, jest ich więcej. Puste miejsce przy stole jest zawsze. Mimo, że nikt nie usiadł za stołem, to ono zawsze jest. Wigilia zaczyna się modlitwą. Zawsze zaczyna ją najstarszy z rodu. W tym roku, po raz pierwszy, nie zacznie mój dziadek… A później moc życzeń. Zwykle życzę czegoś trywialnego, zdrowia, szczęścia, radości, ale czy tak naprawdę jest coś ważniejszego? Chyba nie.

Wieczerza wigilijna przebiega zawsze w rodzinnej, ale i bardzo śmiesznej atmosferze. Moja rodzina słynie z bardzo dużego poczucia humoru. Ukochana babcia opowiada anegdoty, które, choć znamy od lat, zawsze bawią, interesują, ale i wzruszają. Nie lubimy prezentów. Największym prezentem jest właśnie nasze spotkanie. Nie widzimy się cały rok, a czasem całe lata i to nam absolutnie wystarcza, dlatego jesteśmy wolni od przedświątecznej gonitwy prezentowej, choć one i tak zawsze są. To pewnie ten Mikołaj je przynosi.

Kolejne dni świąt, to lenistwo, lenistwo, lenistwo. Oglądamy zdjęcia, słuchamy płyt, a ja nadrabiam zaległe koncerty , które transmituje telewizja. Święta, to taki czas, kiedy nie warto zapominać krzywd, ale warto wybaczać. Również sobie. Wszystko po to, aby te święta były wyjątkowe.

 

 

Piotr Stępień
PR-owiec ART MEDIA CENTER