Kinga Rusin – dziennikarka, właścicielka firmy kosmetycznej i matka dwóch córek. Jedyna polska dziennikarka akredytowana przy tegorocznych Oskarach. Autorka wielu reportaży i wywiadów na wysokim poziomie. Lecz przede wszystkim kobieta.  Czy kobieta sukcesu? Jak mówi „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Miewa momenty zwątpienia, ale zawsze wierzy w sukces. Nie potrafi usiedzieć na miejscu i chce robić coraz to nowe rzeczy.

Kinga Rusin była gościem specjalnym „Tygodnia Kobiet Sukcesu”, gdzie brała udział w panelu dyskusyjnym dotyczącym humoru jako narzędzia do rozwiązywania konfliktów w biznesie. Czy jest potrzebny i jak go wykorzystać. O humorze i sukcesie samym w sobie opowiadała w relacji dla Polskiego Radia Katowice Piotrowi Polokowi.

 „Sukces się wykuwa i to jest bardzo ciężka praca”

Piotr Polok: Czy humor to sposób na maskowanie problemu?

Kinga Rusin: To wszystko zależy od sytuacji.  Są takie, kiedy możemy zamaskować jakąś niepewność albo wpadkę . Jednak są takie sytuacje, kiedy to wcale nie pomoże. I zgadzam się z tym, co zostało tutaj dzisiaj powiedziane. Humor i dowcip to są bardzo kontrowersyjne narzędzia, których używamy w komunikacji biznesowej. Bo w życiu przydają się zawsze i w każdej sytuacji, ale w biznesie trzeba uważać. To może być broń obosieczna, która może nas ugodzić i zamknąć możliwości dalszych rozmów, jeśli nasz dowcip zostanie źle odebrany.

P.P: Ważny jest też humor sytuacyjny, na przykład w telewizji…

K.R: W ogóle w telewizji humor sytuacyjny jest taką rzeczą, na którą się czeka. I zawsze powinno się go wykorzystywać. Dlatego ja lubię programy na żywo, bo wtedy jest łatwiej o taki humor. Nie można go wyciąć ani od niego uciec. Trzeba po prostu błyskawicznie zareagować i to zawsze odbrązawia wszystkich ludzi. Wtedy też program jest bliżej widza. Wszystkim nam zdarzają się wpadki, przejęzyczenia, pomyłki i to w telewizji cudownie funkcjonuje. Oczywiście nie w przesadnej dozie, ale od czasu do czasu. I myślę, że właśnie na takie rzeczy ludzie po prostu czekają.  I to jest sukces.

P.P: A czy Pani zdaniem jest jakiś sprawdzony przepis na sukces?

K.R: Zmartwię wszystkich, którzy uważają, że ludzie sukcesu to są dzieci szczęścia.  Ja uważam, że sukces się wykuwa i to jest bardzo ciężka praca. Naprawdę niewiele jest takich osób, a przynajmniej ja nie znam takich osób, które osiągnęły jakiś wielki sukces w Polsce czy na świecie, które dostały ten sukces w prezencie od losu. Także albo się na sukces pracuje, albo się go nie ma. Jeżeli ktoś będzie czekał na przypadek to się po prostu nie doczeka. I ten sukces minie go i trafi do osoby obok, która po prostu pracowała.

P.P: A Pani już osiągnęła sukces czy dalej do niego dąży?

K.R: To zależy z jakiej perspektywy się na to patrzy.  Z perspektywy studenta, który siedzi na sali wykładowej SGH to pewnie osiągnęłam już sukces. A na przykład z perspektywy właściciela Google’a jestem nikim. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W lutym przyszłego roku będę obchodziła dwudziestolecie pracy w telewizji. Pracowałam też w radio, pisałam artykuły, prowadziłam programy na żywo, pracowała w newsach. Mnóstwo rzeczy zrobiłam, czuję się spełniona,  ale wiadomo,  że człowiek,  który się rozwija chce robić coraz to nowe rzeczy. I ja chce robić coraz to nowe rzeczy.

P.P: Sporo tego.

K.R: Mam nadzieję, że jeszcze większym sukcesem będzie moja firma kosmetyczna. Może nawet uda się wejść z produktami na zagraniczny rynek, ale cieszę się z tego, co już się udało. Zaczęłam też pisać bloga (www.kingarusin.blog.pl), okazało się, że sprawia mi to wielką frajdę.  Ja mam zawsze bardzo dużo pomysłów. I wiele z nich udaje mi się zrealizować.

P.P: Ten problem dotyczy zarówno kobiet i mężczyzn, ale czy nie jest tak, że często boimy się zacząć osiągać sukces, bo obawiamy się smaku porażki.

K.R: Może jestem bezmyślną kobietą, ale jak zaczynam coś robić, to nigdy nie myślę, że może się nie udać. Jeśli podchodziłabym z takim założeniem do wszystkiego, co robię to nic bym w życiu nie osiągnęła. Ostatnio mój przyjaciel zapytał mnie, czy jeszcze kilkanaście lat temu siedząc w domu i opiekując się dziećmi pomyślałabym sobie, że będę właścicielką firmy kosmetycznej odnoszącej sukcesy. I pewnie, że tak nie pomyślałam. Choć wiele osób mówiło mi, że to się nie uda i podawało wymieniało mi przykłady firm, którym się nie udało. A Ja i tak wierzyłam w sukces. Polecam wszystkim biografię Steve’a Jobs’a. Przecież, gdyby ten człowiek nie wierzył w swój potencjał, nie skończywszy żadnej szkoły, robiący komputery Macintosh w garażu, nie osiągnąłby nic. Wielcy ludzie od początku wierzyli w to, że są wielcy. I, że to co robią ma sens, i że osiągną sukces.  I to jest chyba w ogóle klucz do powodzenia.

P.P: Znalazłem ciekawy cytat z pani książki, który mnie zainteresował: „Człowiek, który nie realizuje własnych planów i pomysłów jest, ale jakby go nie było…” Pani ma jeszcze momenty zwątpienia i myśli, że coś może się nie udać?

K.R: Czasami łapię się rzeczy, które są wysoko obciążone możliwością niepowodzenia. Jednak ja jestem taką utopijną realistką, więc staram się robić coś, co ma szansę istnienia. Każdy powinien mieć jakiś cel i do niego dążyć. To nie musi być od razu zdobycie kosmosu. To naprawdę mogą być małe kroki, ale żeby one były. Jaki sens miałoby życie bez celu? To byłoby tylko i wyłącznie przeżywanie kolejnego dnia. I najgorsze co się człowiekowi może przytrafić to taki „dzień świstaka”. Każdy kolejny dzień jest podobny do poprzedniego, to jest koszmar ! A my sobie taki dzień fundujemy bardzo często. Bo nie mamy pomysłów, celów i nie chce nam się. Też mogłabym powiedzieć, że czegoś mi się nie chce. Jednak widzę sens słuchania, oglądania, dyskutowania. To mnie napędza, nakręca i nie wyobrażam sobie, żebym nie miała na to siły. I widząc w czymś sens, generuje w sobie siłę.

P.P: Czy jest jakaś twarz Kingi Rusin, która mogłaby być zaskoczeniem dla „odbiorców”?

K.R: Bardzo dobre pytanie. Mam nadzieje, że jest wiele takich twarzy i nie mam zamiaru się nimi dzielić. To jest moja twarz domowa, twarz w kuchni, to ja kiedy miewam słabsze chwile. Ja się nie załamuje, ale mam momenty spadku optymizmu. Mnie się zdarza mieć kryzysy wiary i tego bardzo nie lubię.  Zdarza mi się czasem pomarudzić, ale bardzo rzadko 😉

Wywiad z Kingą Rusin w wersji audio – Piotr Polok Radio Katowice