Spotykają się na próbach, koncertują i z dnia na dzień są coraz lepsi. Mimo statusu amatorów dążą do profesjonalizmu. Muzyka to dla nich nie tylko spełnienie marzeń, ale też forma terapii. O walce z uzależnieniami opowiadają członkowie zespołu „Ślonsko Ferajna”.

Katowickie Stowarzyszenie Trzeźwościowe Dwójka w Szopienicach – to tutaj powstał i ćwiczy zespół muzyczny „Ślonsko Ferajna”. Ich piosenki utrzymane są w śląskiej atmosferze, a sami członkowie zespołu śląskiej gwary nie oszczędzają.
Mietek – założyciel „Ferajny”, to emerytowany górnik, który ma za sobą przeszłość alkoholową. Nie jest jedyną  osobą z nałogami w zespole. Jednak walka z nałogiem to główny cel, dla jakiego się spotykają. To taka forma trzeźwienia poprzez muzykę.  „Realizuj to, czego nie mogłeś robić, bo przeszkadzał ci kieliszek” – te słowa kierowane są do wszystkich osób przychodzących na ich próby. Jak podkreśla założyciel zespołu wiele osób jest mu wdzięcznych za te działania.

To szansa dla osób, które chcą pozbyć się swojego problemu, a nie chcą mówić o nim rodzinie. -„Uzależnienie rodzi przede wszystkim kłamstwo” – ostrzega Zbigniew, który z alkoholem walczył 34 lata. Potrzebował sześciu prób, by uwolnić się od napoju z procentami. Dopiero spotkanie zespołu sprawiło, że prowadzi „trzeźwe życie”.  Dodaje, że na takie spotkania przychodzą ludzie z różnych branż – „Jest aktor z serialu filmowego, lekarz, czy górnik. Uzależnienie od alkoholu nie wybiera dziedziny”.

Choć nie tylko uzależnienie od alkoholu jest problemem. Hazard czy pracoholizm, to często większe problemy. -„Dzięki śpiewaniu w zespole nie myślę już o tym, by wziąć kolejną tabletkę” – mówi Liliana z „ferajny”. Dokładnie rok temu przyszła po raz pierwszy na spotkanie. Leczy się z uzależnienia od psychotropów. Wspólnie z mężem, który jest alkoholikiem, postanowili, że  zmienią swoje dotychczasowe życie. Dodaje też, że każda próba i występ na scenie pozwala uwierzyć jej w swoje umiejętności wokalne.

Poza wyjściem z nałogu „Ślonsko Ferajna” pozwala spełniać marzenia. Małgosia, która trafiła na terapie z mężem nie grała na skrzypach od trzydziestu lat. Teraz na każdej próbie szlifuje swoje umiejętności i jak mówi „kontynuuje to, co niepotrzebnie przerwała trzy dekady temu”. Zespół występował wielokrotnie na imprezach plenerowych czy deskach domu kultury w Katowicach.