Wielkie stacje radiowe od kilku lat nadają swój program już nie tylko na falach FM, ale również w sieci. Udostępniają podcasty z audycjami tematycznymi. Dają możliwość odsłuchania wiadomości z danego dnia i godziny. Po co więc powstają amatorskie radia internetowe? Jakich mają odbiorców i co skłania do prowadzenia takiej działalności?

Zarówno stacje komercyjne, jak i polskie radio kuszą swoich słuchaczy bogatą ofertą. Posiadają kanały tematyczne dostępne całą dobę na stronach internetowych. Kanał z największymi hitami muzyki popularnej, czy kanał z muzyką lat 70-tych. Są też te, które powstają na dany okres i wydarzenie. Na przykład kanał z kolędami, albo kanał z muzyką z filmu (tutaj przykład filmu „Skyfall”). Pomysłów jest wiele, bowiem każdy z nich to sposób na wygranie z konkurencją i walka o słuchacza.

Istnieją też stacje, które swoją ofertę adresują tylko do internautów. Prowadzone są często przez pasjonatów, a nie prawdziwych dziennikarzy. A to powoduje, że nieraz są lepsi od prezenterów/dj, którzy pracują w profesjonalnych stacjach radiowych.

Jest sobotnie popołudnie. Ludzie przeglądają facebooka, czytają luźne artykuły i mają ochotę posłuchać muzyki, która przygotuje ich do wieczornej imprezy. Na tablicy jednego ze znajomych pojawia się wpis „Już za chwilę na antenie Radia Tuba – Banzu i jego muzyczna epidemia”. Ciekawi wchodzą, włączają i… nie mają zamiaru wyłączać.

Powodów jest wiele. Jak mówi Banzu – dj klubowego kanału radia Tuba – ludzie lubią mieć kontrolę nad tym czego słuchają. „Zazwyczaj gram to, czego ludzie oczekują i to, o co proszą. Bardzo fajnie, że mamy niemal bezpośredni kontakt ze słuchaczem. Ktoś do nas pisze, a po chwili jego informacja pojawia się na naszej antenie. My gramy to, co chcemy, a nie to, co jest opłacone”. To jedna z cech jaka odróżnia radio internetowe od radia na falach FM.

„Poza tym każda dedykacja i pozdrowienie jest przez nas czytane. W radiach nadających w eter słuchacz ma o wiele mniejsze szanse usłyszenia swojej dedykacji. Nie dość, że musi za nią płacić, to jeszcze musi mieć szczęście” – mówi Banzu i dodaje, że to bardzo jednoczy z osobą, która siedzi po drugiej stronie.

A kto może zostać prezenterem takiego radia? Prawie każdy. I tutaj słowo prawie nie pojawiło się przypadkowo. Może stacja nie posiada koncesji, nadajnika i prawdziwego studia. Mimo tego chce być profesjonalna, więc od kandydatów wymaga się choć minimum doświadczenia.

Oprócz dobrego mikrofonu i komputera potrzebna jest kropla talentu i zaangażowanie. No i oczywiście trzeba wysłać próbkę swoich możliwości. Proces rekrutacji odbywa się zazwyczaj na kanałach testowych. Tam przyszły prezenter przechodzi krótki test na dykcję i otrzymuje pytania z wiedzy ogólnej. Potem prowadzi próbny program, gdzie oceniają go słuchacze. A jeśli wszystko pójdzie dobrze – prowadzi program i współtworzy radio, w którym jak mówią sami prezenterzy – „najważniejsi są ludzie, bo dla nich to robimy”. A więc róbcie, jak chcecie. Byleby z chęcią i zapałem.