Miejsce, które jest szansą na życie. Miejsce dla ludzi, którzy trafiają tam nieświadomie, niewinnie i niezależnie od siebie. Wreszcie miejsce, które ma być ich nowym domem po wyjściu ze szpitala, zaraz po urodzeniu. Tym miejscem jest „okno życia”, którego życie obecnie jest zagrożone.

Komitet Praw Dziecka ONZ chce zlikwidować „okna życia”. ONZ twierdzi, że są one niezgodne z prawem. Bowiem noworodki, które do nich trafiają, nie mają szans na poznanie swoich biologicznych rodziców. I to główny powód likwidacji. Z takim wnioskiem Organizacja Narodów Zjednoczonych zwróciła się już do Parlamentu Europejskiego.

To szansa, by żyć
Warto zastanowić się dlaczego rodzice chcą zostawić pakunek z człowiekiem w środku. Często nie ma warunków i pieniędzy, więc szansa na wychowanie dziecka jest nikła. Zdarza się też, że kobiety nie są psychicznie gotowe na pełnienie roli matki. Zdaniem prof. Magdaleny Środy „okna życia” są potrzebne, ale jednocześnie są przestarzałym rozwiązaniem: „Okno życia ubezwłasnowolnia również matkę, która nie może ani śledzić losów własnego dziecka, ani zmienić decyzji w sprawie jego wychowania, bo – z prawnego punktu widzenia – nie jest niczyją matką”.

Zamykać czy nie
Ilu ludzi, tyle opinii. Jedni twierdzą, że zamknięcie „okien życia” będzie dobrym rozwiązaniem. Ma to związek z nadzieją na zwiększenie edukacji seksualnej i zracjonalizowanie adopcji. Inni zaś są zdania, że zwiększy to liczbę nielegalnych aborcji. Niezależnie od opinii społeczeństwa potrzebny będzie dobry lekarz, który przywróci „okno życia” do życia. A potem uzna je za zdrowe.