21-letnia Anna Lisewska postanowiła pobić dość nietypowy rekord. Jej celem jest przespanie się ze 100 tysiącami mężczyzn. Swój maraton rozpoczęła 24 maja w Warszawie. Niecały tydzień później odwiedziła Bydgoszcz. Czy uda się dobić do stu tysięcy?

Ania ma 21 lat i mieszka w Warszawie, ale urodziła się i wychowała w Krakowie. W każdy weekend odwiedza inne miasto na terenie Polski. Zatrzymując się w hotelu jest dostępna dla każdego, kto zgłosił chęć udziału w seksmaratonie. Zapisanie się wymaga chwili wolnego czasu i 40 złotych – tyle bowiem muszą zapłacić mężczyźni, by pomóc pobić rekord. Wystarczy napisać do Ani wiadomość na Facebooku. Można też wypełnić formularz znajdujący się na jej blogu.

oficjalne ogłoszenie pochodzące ze strony anialisewska.pl

Po wniesieniu opłaty każda osoba otrzymuje numerek z którym udaje się do mojego pokoju. Następnie osoba taka korzysta z prysznica. W pokoju zostajemy już sami i zaczynamy zabawę. Zabawa trwa około 30 min.Każda osoba otrzymuje oczywiście darmową prezerwatywę. Seks uprawiamy oralnie, analnie i klasycznie – pisze Ania.
Ponoć w Warszawie chętnych było „tylko” albo „aż” dziesięciu mężczyzn. Po weekendzie w Bydgoszczy licznik  „zaliczonych” zatrzymał się na liczbie 89. Bowiem swoje miłosne poczynania na bieżąco publikuje na swoim fejsbukowym profilu.
Ania istnieje?
Padają pytania czy seksmaraton oraz sama Ania Lisiewska w ogóle istnieją. Być może są wymysłem internauty.
Jednak na fan page’u pojawiały się zdjęcia, na których rzekomo znajduje się Ania.
Na pierwszym ukazuje swoją twarz, a na drugim zrobionym przed lustrem można dostrzec jej całą sylwetkę.
Kolejnym dowodem na istnienie 21-latki ma być zainstalowanie kamerki internetowej w jej mieszkaniu, by osoby chętne mogły oglądać igraszki młodej dziewczyny.
Udało nam się zdobyć numer telefonu do Ani. Późnym wieczorem odbiera z radością w głosie. Aktualnie przebywa w Bydgoszczy. Dopiero w piątek wybiera się do Warszawy na kolejne spotkania.
Umawiamy się, że gdy pojawi się na Górnym Śląsku poświęci nam chwilę na rozmowę.
Czy telefon odebrała prawdziwa Ania Lisewska, a może to tylko prowokacja? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać.

Tylko po co instalować kamerkę w mieszkaniu, w którym się nie przebywa. Przecież w każdy weekend Ania jest w innym mieście, by „bić” rekord.

Spotkałeś się z Anią? Przeżyłeś z nią miłe chwile? Napisz!