Istnieją po to, by pomagać. Istnieją po to, by zrzeszać. I co najważniejsze – istnieją po to, by pokazać, że niepełnosprawność to żaden wstyd. Wielu z nich pracuje, uprawia sporty i rozwija się artystycznie. Mowa o członkach stowarzyszenia „Niepełnosprawni Sprawni” z Katowic.

Stowarzyszenie założył Marek Mazik. W wieku 15 lat zachorował na serce, a dwa i pół roku później otrzymał rozrusznik serca. Teraz sam chce pomagać ludziom, a przede wszystkim ich łączyć, niepełnosprawnych z pełnosprawnymi – i odwrotnie.

Marek Mazik (M.M) – założyciel stowarzyszenia i Irena Kania (I.K) – członek zarządu, podczas charytatywnego koncertu W Sali Restauracyjnej Stadionu Śląskiego, zdradzają nam jak działa stowarzyszenie oraz przekonują, że niepełnosprawność nie przeszkadza w codzienności.

Piotr Polok: Jak każde stowarzyszenie istniejecie po coś. Po co ?

Marek Mazik: Naszym głównym celem jest tworzenie nowych miejsc w formie zajęć teatralnych, edukacji, promowania kultury.  Ponadto chcemy pokazać, że nasze stowarzyszenie nie ogranicza się do osób niepełnosprawnych. Dlatego działa stowarzyszenie i portal społecznościowy, która ma połączyć wszystkich dobrych ludzi z dobrą ideą.

P.P: Działacie nie tylko na Śląsku?

M.M: Działamy na terenie Polski oraz w Niemczech. Przygotowujemy się do koncertu na Bawarii, który ma zintegrować polski Czerwony Krzyż i niemiecki Rotes Kreuz. Chcemy tworzyć otwartą integrację. Śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy przykładem – jeśli się ma odrobinę chęci i zawzięcia w sobie to wszystko można zrobić. Tak jak koncert, który zorganizowaliśmy w Sali Stadionu Śląskiego. Dodam, że nasze stowarzyszenie jest zbudowane na zasadzie rodziny, gdzie jeden drugiego wspiera. Tworzymy akcję „autosprawni”, współpracujemy z osobami z pomocy drogowej.  Na razie jeszcze się to tworzy i jest z nami 36 firm, a ogólny projekt ma zawierać 176 firm. Co ważne, „autosprawni” to projekt działający 24 godziny na dobę.

P.P: Macie także GPS.

M.M: Właśnie, GPS, który jest bardzo pomocny. Jeśli dzwoni do nas osoba niewidoma, która znajduje się np. na ulicy Kościuszki, a chce dojść na ulice 3 maja, to my ją kierujemy.  To główne zadanie naszej „nawigacji”.

Irena Kania: Mamy też psychologa i pedagoga, co jest fantastyczne, że mamy odpowiednich ludzi na odpowiednim stanowisku.

P.P: A skąd pojawiają się u was osoby pełnosprawne, można powiedzieć „wolontariusze”, którzy chcą pomóc?

I.K: To są często przyjaciele, znajomi, którzy znają osobę niepełnosprawną i chcieliby poznać jej chorobę, dowiedzieć się jak można jej pomóc. I to jest dobre, bo szczerze to nasze społeczeństwo jest zamknięte na osoby niepełnosprawne.

P.P: To znaczy, że ludzie boją się ludzi niepełnosprawnych?

I.K: Boją się ich niepełnosprawności. To ich krępuję i nie wiedzą jak się zachować. A często otwartość pomaga zrozumieć tego drugiego człowieka i jego problemy. I to jest najważniejsze – szczera rozmowa może zdziałać bardzo wiele.

P.P: Ciężko jest prowadzić stowarzyszenie ? To jest odpowiedzialność

M.M: Bardzo. Szczególnie, że koncentrujemy się nad wieloma aspektami. Patrzymy, jakie choroby występują u tych osób, czy to jest padaczka czy coś innego. Czy mamy odpowiednio wykwalifikowanych ludzi, którzy mają prowadzić zajęcia z niepełnosprawnymi. Przykładem tutaj są zajęcia plastyczne, które prowadziliśmy na Stadionie Śląskim. Było wielu chętnych, ludzie szukają oderwania od rzeczywistości.

P.P: Co Was wyróżnia na tle innych stowarzyszeń ?

M.M: Myślę, że to, że u nas jest cały czas optymizm. Mimo porażek, które gdzieś tam występują. Chcemy się zwrócić do Urzędu Marszałkowskiego, o to by otrzymać lokum, żeby spokojnie działać. Chcemy też zorganizować lekcje tańca, śpiewu dla osób niepełnosprawnych. Ponadto zajęcia z fizjoterapii, bo takie osoby też są w naszym stowarzyszeniu i potrzebują takiej pomocy. Chcemy pokazać, że z nami warto działać.

P.P: Czego brakuje najbardziej?

I.K: Mamy wiele pomysłów, więc myślę, że rąk do pracy nam brakuje. Więcej wolontariuszy pozwoli nam spełnić te zadania, te cele, projekty i pomysły, które się urodziły w głowie. Teraz potrzeba to przekuć na rzeczywistość.

P.P: W takim razie, jakie cechy musi posiadać wolontariusz?

I.K: Otwartość, szczerość, chęć pomocy i przede wszystkim trochę czasu.

P.P: Cały czas się rozwijacie.

M.M: Tak i chcemy otworzyć filię w Pleszewie i Rzeszowie. Pokażemy ogólnopolsko, że to się da. I apeluje, by ludzie zaczęli patrzeć na niepełnosprawnych z innego kąta. Bo patrząc na osobę niepełnosprawną w ten sposób, że ona nic nie może jest bardzo mylne..

P.P: Co jest najlepszego w pomaganiu?
M.M: Uśmiech i radość. Daje też satysfakcje i sprawia, że inni się uśmiechają do ciebie. Szczerze, a nie bo tak wypada.

Warto dodać, że „Niepełnosprawni Sprawni” współpracują z wieloma artystami, między innymi z Panią Nairą Ayvazyan – śpiewaczką operową, która wiernie wspiera ich we wszystkich przedsięwzięciach.

Stowarzyszenie Niepełnosprawni Sprawni  zaprasza na swoją stronę internetową http://niepelnosprawnisprawni.eu/

Relacja audio z rozmowy oraz samego koncertu do posłuchania TUTAJ.

Materiał nagrany przez Piotra Poloka emitowany był w Polskim Radio Katowice S.A w audycji „Gdzieś Obok Nas” autorstwa Pani Redaktor Beaty Tomanek.