Na ekranie zbrodnia i krew. W gazecie skandale, a na studiach zadania dla idiotów. Kolejność dowolna. Podobno telewizja ogłupia, bo dziennikarzem może zostać każdy. Wygląd zastępuje intelekt, ale ten błąd da się wyłapać. Co się dzieje z dziennikarstwem?

Jestem dopiero na początku drogi, która prowadzi do medialnego świata, dlatego nie będę ustalał zasad dziennikarstwa. Nie będę mówił jakie ma być dziennikarstwo, ale jakie chciałbym, żeby było.

Krystyna Janda – wybitna aktorka i legenda już na pewno na swoim fanpage’u opublikowała dość ważną informację. Poniższy wpis pochodzi ze strony Krystyny Jandy na facebooku – zachowana oryginalna pisownia:

„Sprawa jest taka, że na zajęciach z podstaw warsztatu dziennikarskiego mi było zadane zdobyć numer osobisty Pani Krystyny Jandy. Ten numer jest mi potrzebny do zaliczenia, dla praktyki dziennikarskiej. No i wiadomo że dla dziennikarza początkującego liczy się ilość numerów osobistych najciekawszych osób. Czyż mogłaby Pani pomóc mi w takiej sprawie i podać swój numer?”

To prywatna wiadomość od studentki dziennikarstwa, która trafiła do Krystyny Jandy. Już sama treść zmusza do zadania sobie pytania: „Kto dziś może zostać dziennikarzem”? Nieskładne zdania, brak szacunku dla odbiorcy i przegrany już na starcie argument nawiązujący do podania numeru telefonu.

Czy lista z numerami telefonów do znanych osób jest dziś wyznacznikiem tego, jak dobrym ktoś jest dziennikarzem? I skąd biorą się tak dziwne formy zaliczeń? Sam studiuję dziennikarstwo, ale ta sytuacja jest dla mnie nowością. Druga sprawa, że same studia dziennikarstwa nie nauczą. Są ćwiczenia, gdzie pisze się artykuły, przeprowadza wywiady, tworzy dokumentację. Można też ćwiczyć wypowiedzi przed kamerą. Jednak to nie wszystko. Mówi się, że to zawód dla ludzi z pasją.

Kiedy przyszedłem do radia po raz pierwszy dostałem mikrofon, taśmę do nagrywania i dwa zdania informacji o temacie, który mam przynieść. I z pewnością nie był to wywiad ze znaną osobą. Na rozmowy ze znanymi osobami trzeba sobie zasłużyć. Trzeba się przewracać, popełniać błędy, a oprócz tego wciąż dążyć do celu. Trzeba mieć tak zwaną pokorę, którą młodzi dziennikarze skreślają ze swojej listy.

Mam za sobą kilka wywiadów z ludźmi, którzy pojawiają się codziennie w telewizji i na pierwszych stronach gazet. Wiem, że potrzebny jest spryt i odwaga, by na taki wywiad się wybrać. Jednak to sam moment umawiania się na rozmowę jest kluczowy – tak zwane pierwsze wrażenie. No i co najważniejsze? Cel! Zawsze zadaje sobie pytanie po co chce się zobaczyć z drugą osobą i zabrać jej czas – rzecz, której nigdy nie odzyska.

Poza tym dziennikarz ma opowiadać o danej sprawie, a nie być jej bohaterem. Zastanawia mnie czemu młodzi, zdolni i ambitni dziennikarze muszą ustąpić miejsca Natalii Siwiec albo Agnieszce Szulim. Dokąd zmierza dziennikarstwo? Dlaczego wolimy oglądać banały? I dlaczego mama Madzi fascynuje nas bardziej od gali rozdania „Oskarów”? Na szczęście brak umiejętności widz szybko wyłapuje, a co za tym idzie przełącza na inny program. Wtedy oglądalność leci. Program znika z ramówki, a „dziennikarz” z pracy.

Dlaczego o tym piszę? Bowiem ten temat dotyczy także mnie. To moi rówieśnicy, przyszli dziennikarze, może i koledzy. Wszyscy kreujemy opinię o dziennikarstwie, więc chciałbym pokazać, że nie każdy taki jest. Mimo tego, że wciąż się uczę, to coś już umiem.

Dziś dziennikarzem może zostać każdy, ale nie każdy powinien.